Kapitan John Smith przez napłynięcie różnych rekrutów miał wielu wrogów. W roku 1609 Smith zraniony przypadkowo, postanowił wyjechać z osady, a ona po dwóch miesiącach od jego wyjazdu ponownie wpadła w tarapaty. W 1610 r. - po śmierci Powhatana, jego przyrodni brat Opchanacanough rozpoczął ponownie wojnę z Anglikami. A żeby tego było iemało, wraz z nowym ładunkiem z żywnością przywieziono plagę, jaka wtedy w Europie dziesiątkowało ludzi – dżuma. Jamestown mogło nie przetrwać. Po przez walkę z tubylcami, koloniści musieli zostać uwięzieni w forcie. Z czasem zaczęto jeść wszystko – konie, koty, psy, jadowite węże, a według niektórych sprawozdań uciekli się nawet do kanibalizmu (odkopywali trupy). 

W 1619 r. Polacy zorganizowali strajk, gdyż odmówiono im prawa głosowania. Przyczyną była decyzja ówczesnego gubernatora, który w przygotowywanych wyborach do nowo utworzonego Zgromadzenia Ogólnego Wirginii prawo głosu przyznał wyłącznie kolonistom pochodzenia angielskiego. Ta odmowa pracy była pierwszym w angielskiej kolonii i pierwszym w Ameryce Północnej strajkiem robotniczym.

Spór został szybko zażegnany, a żądania polskich robotników spełnione. W księdze sądowej Wirginii zapisano 13 lipca 1619 roku: „(…) będą oni obdarzeni prawem głosu i uczynieni tak wolnymi, jak każdy inny tutaj mieszkaniec. Zaś aby ich umiejętność wyrobu smoły, dziegciu i mydła nie umarła z nimi, ustala się, że pewna ilość młodych ludzi będzie umieszczona między nimi, aby wyuczyć się ich umiejętności i wiedzy dla przyszłej kraju korzyści”. W ten oto sposób z polskiej pracy i wiedzy powstawały zalążki amerykańskiego przemysłu.

Jeśli chodzi o sposób pochówku, chowano nawet dwie osoby w jednym grobie, w pośpiechu, ręce były skrzyżowane, nogi złączone. Odnaleziono nawet 72 szkielety na nieoznaczonym cmentarzu, niektóre były z okryciem, a według tradycji w Anglii nie chowano tak osób, a więc wiadomo było, że zmarły w skutek zarazy a nie głodu. W maju 1610 roku do Jamestown przybyło 60 nowych rekrutów, żywność i po 3 latach osada w końcu się rozrosła. Co prawda samemu Johnowi Smithowi nie udało się znaleźć drogi do Dalekiego Wschodu. Jednak drewno zaczęło stanowić potencjał nowego świata. A złotem którego nie mogli wcześniej odnaleźć był tytoń, który podbił Europę i zachęcił do migracji w terytoria nowego świata.

Smith, goniony żądzą przygody, sławy i zarobków nie został w osadzie, zajął się badaniem okolicznych rzek i wybrzeża. Do Jamestown powrócił w 1608 roku i został przywódcą miasteczka. Z czasem Anglicy w celach obronnych wybudowali mury obronne z drewnianych słupów. Miały kształt trójkąta, a ściany były wysokości ponad 3m. Fort miał na celu zastraszyć Indian. Przybysze jednak mieli jedną najbardziej skuteczną broń jaką była armata. Indianie bali się jej odgłosu i rozproszonego dymu. Kapitan John Smith, stał na stanowisku, że kolonia musi produkować nie tylko na własne wyżywienie, ale także na sprzedaż. Ponieważ była ona bogata w drzewa sosnowe, które mogą być wykorzystane do produkcji smoły i żywicy, Smith posłał po nowych osadników do Polski, gdzie w imieniu Kompanii Londynskiej werbował rzemieślników wykwalifikowanych obróbce szkła i w produkcji umiejących wytwarzać smołę, potaż, dziegieć, czyli te produkty, które Anglia sprowadzała z Polski. Osadnicy przybyli do kolonii w październiku tego samego roku na statku „Mary and Margaret”, i razem z kapitanem Smithem w ciągu trzech tygodni wybudowali pierwszą hutę szkła w Nowym Świecie. Później udało im się stworzyć warsztat do wyrobu mydła oraz tartak. Według Johna Smitha, pierwsza angielska kolonia ocalała prawie w całości dzięki Nim. Smith cenił ich za fachowość i pracowitość. W swojej książce napisał: „Tylko Polacy i Niemcy wiedzieli, co to praca”.

Do czasów dzisiejszych zachowały się w Jamestown nieliczne resztki zabudowań (m.in. wieża kościoła) i groby z początkowego okresu osadnictwa. Obecnie Jamestown jest częścią parku narodowego Virginia’s Colonial National Historical Park. Tereny dawnego centrum miasta znajdują się pod opieką Stowarzyszenia Ochrony Zabytków Wirginii.
W roku 1957 w odległości ok. 800 m od dawnego centrum miasta zbudowano „Jamestown Festival Park”. W parku znajdują się repliki pierwszego portu kolonii, domu zebrań Powhatanów i dawnych statków, które przywiozły pierwszych osadników. Jest tu również muzeum pokazujące wczesną historię, a także przedmioty wykopane przez archeologów podczas prac naukowych. Znajduje się tu odbudowany niewielki kościół, drewniana palisada, pomnik kapitana Johna Smitha, pomnik Pocahontas, oraz oczywiście mini restauracja i sklep z pamiątkami. Miejsce odwiedzane jest przez setki tysięcy turystów każdego lata. 
17 grudnia 2008 roku Narodowy Bank Polski upamiętnił 400 rocznicę przypłynięcia Polaków do Ameryki, do Jamestown, poprzez wydanie 3 monet o nominale 2, 10 i 100 złotych. Na uwagę zasługuje srebrna moneta o nominale 10 zł, która jako jedyna moneta wydana w Polsce posiada zamiast metalowego środka soczewkę szklaną, która ma symbolizować fakt, że pierwsi polscy osadnicy byli hutnikami szkła.

Od września 1608 roku pierwszym przywódcą „admirałem” osady został kapitan John Smith, pokonując w wyborach kontrkandydata Ratcliffe’a. Osada od początku miała kłopoty z powodu konfliktów z miejscowymi plemionami indiańskimi z federacji Powatanów (po raz pierwszy – już w dwa tygodnie po przybyciu, gdy Smith poprowadził grupę osadników w górę rzeki Chickahominy celem zdobycia pożywienia; w pewnym momencie oddziałek został otoczony przez Powatanów i wybity niemal do nogi, a sam Smith – schwytany i skazany na śmierć – został w ostatniej chwili uratowany za wstawiennictwem córki wodza o imieniu Pokahontas). 

26 kwietnia 1607 roku statki dotarły do obszernej zatoki Chesapeake, wpłynęły w nią i żeglowały w górę rzeki James przez 17 dni, dopóki nie znaleziono właściwego miejsca pod założenie osady (ponad 70 km od ujścia). Ku czci ówczesnego króla Anglii Jakuba I nazwano ją Jamestown.
Na pokładzie było stu ośmiu Anglików oraz załoga. Jak wiadomo marzyli o złocie i innych bogactwach za Atlantykiem. Przy czym znaleźli się w obcym świecie, niczym inna planeta. Anglicy byli bardzo pewni swojej wyprawy i wyższości swojej kultury. Wierzyli, że to Indianie będą ich żywić w zamian na świecidełka, a jeśli by się zbuntowali, potraktują ich bronią. A tak naprawdę zabiło ich to, co nieznane. W ciągu czterech miesięcy początków osady, połowa osadników umarła, a raj zamienił się w piekło. 

Jamestown, to pierwsza stała osada angielskich kolonistów w Ameryce Północnej, na  terenie ​dzisiejszego stanu Wirginia, założona 14 maja 1607 r. Historycznie była to druga trwała osada na obszarze dzisiejszych Stanów Zjednoczonych po założonym w 1565 przez Hiszpanów mieście St. Augustine na Florydzie. Poprzednie 17 prób osadnictwa anglosaskiego (w tym tzw. „Zaginiona Kolonia” na wyspie Roanoke w Karolinie Północnej) zakończyło się niepowodzeniem.
Jamestown powstała po wylądowaniu w Ameryce trzech angielskich niewielkich statków „Susan Constant”, „Good speed” i „Discovery”, należących do Wirginijskiej Kompanii Londyńskiej, z grupą 39 marynarzy i 104 przyszłych osadników na pokładzie, pod dowództwem kapitanów Christophera Newporta, Bartholomew Gosnolda i Johna Ratcliffe’a.